Zima zima, proszę Państwa

No to mamy pierwszy dzień stycznia i nowego roku. Cóż z tego, skoro na inaugurację roku, a właściwie sezonu ogrodniczego trzeba czekać jeszcze kilka miesięcy. Jednakże, jak to pisze w swej zabawnej i bardzo prawdziwej książce pt. „Rok ogrodnika” czeski pisarz tworzący na początku XX w., Karel Čapek, w ogrodzie nawet w styczniu nie można się nudzić.

Nawet styczeń nie jest dla ogrodnika okresem bezczynności, powiadają podręczniki ogrodnictwa. Z pewnością mają rację. gdyż w styczniu ogrodnik przede wszystkim u p r a w i a  p o g o d ę.

Z pogodą dzieją się bowiem z reguły dziwne rzeczy. Nigdy nie jest ona w porządku. Pogoda zawsze wychyla się w jedną albo w drugą stronę. Temperatura w zasadzie nie odpowiada 100 letniej normie albo jest 5 stopni poniżej normy albo 5 stopni ponad nią. Opadów bywa albo 10 mm mniej niż zazwyczaj być powinno, albo też 20 mm więcej. Jeśli nie jest nazbyt sucho, niewątpliwie jest na zbyt mokro. Skoro ludzie, których to bezpośrednio nie dotyczy, mają tyle powodów, by narzekać na pogodę, cóż dopiero może mówić ogrodnik! Jeśli napada mało śniegu mruczy ze słusznym rozgoryczeniem, że się to psu na budę nie zda, jeśli go napada dużo, wyraża poważne obawy, że mu połamie świerki i krzewy. Jeśli nie ma śniegu biadoli nad zgubnymi przymrozkami, gdy nadciąga odwilż, przeklina szalone wiatry, które jej towarzyszą i mają haniebny zwyczaj rozrzucania choiny i innych przykrywek po ogrodzie, i pewnie, niech je szlag trafi, połamią mu jakieś drzewko. Jeśli odważy się w styczniu wyjrzeć słońce, ogrodnik chwyta się za głowę i woła, iż krzewy z pewnością za wcześnie puszczą pędy. Jeśli pada deszcz lęka się o swoje kępki alpejskich kwiatków, jeśli jest sucho, z bólem myśli o rododendronach i andromedach. A przecież nie byłoby trudno go zadowolić: wystarczyłoby mu, gdyby od pierwszego do ostatniego dnia stycznia było po prostu stale 0,9 stopni poniżej zera, 120 mm śniegu (lekkiego i w miarę możliwości świeżego), aby było przeważnie pochmurno, wiatr żaden albo umiarkowany z kierunku zachodniego, wtedy wszystko byłoby w porządku. Ale to jest tak: o nas ogrodników niech się nie troszczy, nikt się o nas nie pyta, co być powinno. Dlatego też ten świat wygląda jak wygląda.

Książkę tę bardzo trudno dostać, ale to możliwe. Sama jeszcze jej nie mam, ale podczytałam trochę u koleżanki. Polecam, miłej lektury!