Zawód brukarz

Jak już pisałam we wpisie o trawniczku, zanim go zasiałam, postanowiłam wydzielić rabaty. Początkowym pomysłem była cegła, ale jak wspominałam, mama namówiła mnie na zakup kostki. Jak to u mnie bywa, decyzja była szybka. Sprawdziłam udźwig samochodu (jakieś 350 kg) i pojechałam do najbliższego kamieniarza. Na wszelki wypadek wzięłam trochę mniej – jakieś 250 kg. Ciekawostką jest, że kostkę 9/7 sprzedają w dwojaki sposób – na kg i na sztuki. Szybki przelicznik 80 gr razy sztuka i wychodzi jakieś… 2 razy drożej!!! A więc na wagę. Najpierw biedny Pan musiał załadować kosteczkę do wielkiego wora (jakieś 200 szt. – trochę mu pomogłam), a potem takim pojazdem z widłami przewiózł to wszystko na sporą wagę. Potem znów przywiózł, koło auta. Trochę zdziwiony gabarytami pojazdu zapakował wszystko (trochę pomogłam, żeby było szybciej) na tylne siedzenie, obite kartonami i woreczkiem…

Pogrzebałam jeszcze trochę w kamieniach otoczakach (jeden z pracowników mnie lekko wyśmiał, powiedział, że na polu sobie takie mogę znaleźć) i wybrałam kilka do skalniaka. 10 – 20 kg więcej nie zaszkodzi. Sfinalizowałam transakcję, podjechałam jeszcze po psisko i ruszyłyśmy ku trzęsącej i wyboistej drodze na działkę. Aha, wcześniej na działce wylądował wózek rowerowy, gdyby nie on, to kręgosłup miałabym już chyba w strzępach. I tak, transportem głównie kołowym, o napędzie konnym lub człowiekowym, kostka znalazła się na działce.

Oczywiście lubię sobie życie ułatwiać, to zrezygnowałam ze spoinowania kostki (a spoinuje się, żeby chwaściory nie właziły na rabatę z trawnika – pomiędzy kostkami). Układałam ją jak puzzle, bo z daleka może nie widać, ale z bliska to każdy kjubik jest inny i inaczej pokrzywiony. Ale to były tylko puzzle 200 szt. to nie było źle.

Poniżej pierwszy etap w lipcu – strona południowa, od beczki do bzów (zdjęcie już po wyrośnięciu trawki) Na rabacie rudbekie, pierwszoroczne malwy, galardie, nachyłki, jeżówki purpurowe (większość dopiero sadzonki):

Ściana zachodnia – trochę mnie poniosło i zrobiłam łezkę z jabłonką (ten kawałek pnia po lewej). U podstawy łezki zasadziłam floksy, od lewej floks szydlasty, który jest niską rośliną płożącą, po wiechowatego (te sadzonki przy płocie). Kwitnie floks szydlasty niski (w środku):

Archiwum (zdjęcie jak z minionego wieku). Ta zielona kępka w łezce to goździk,a to brązowo-czarno-puchate to psica:

Północ: kostka otuliła rabatę z kępa słoneczniczków szorstkich. Za słoneczniczkami mieszka budleja Dawida.

To to niebieskie to paskownica pod przykryciem niebieskiej płachy banerowej. Raz się przydała, panienka Anastazja była zachwycona:)

I wschód: Poniżej dopiero początek brukowania, a że kupiłam panienkę hortensję bukietową to zaczęłam od środka. Aby zakończyć brukowanie musiałam dokupić kolejne ćwierć tony kostki i przyturlać ją na działkę. Po lewej stronie mieszanina usychających już piwonii, wyki i najdzikszej róży (niestety nie usychających). No i w rogu jedyny mieczyk na 10 wsadzonych do gruntu kolegów, któremu udało się zakwitnąć. Z jego dalszych losów: jest pierwszą cebulą mieczyka na świecie, która trenuje mrozoodporność.

Poniżej już przekopana, zasypana korą i wybrukowana rabata. Zagościła na niej rozplenica japońska.

Kolejny rzut oka na rabatę. Tutaj widać porównanie kostki z cegłą. Hmm, jakiś tam pomysł na tę cegłę się rodzi, ale o tym może kiedyś?

Ponieważ nie paliłam się do spoinowania mojej kostki (co wydłużyłoby pewnie znacznie robotę), zainspirowana którymś z odcinków Maji w ogrodzie, zrobiłam wzdłuż kostki rowek. Kupiłam takie świetne narzędzie, które szczerze polecam, takie w kształcie półksiężyca na kiju, pewnej niebieskiej firmy na gie. Nic więcej nie powiem, bo to już będzie reklama. Rowki się spisują, ale trzeba je co jakiś czas odświeżać, bo chwaściory włażą, albo kosy wrzucają w niego korę czy liście.

A cały trawniczek z kostką prezentuje się tak (listopad):

Pan orzech też dostał kostkę. Hmm, sory za bałagan na zdjęciu. To jeszcze przed sprzątaniem.

Po drugiej stronie ścieżki też powstaje rabata, i też jest trawnik do opanowania. Ale to plany na kolejny rok.