Tajemniczy ogród

Bardzo podobają mi się rośliny na tle kory drzew iglastych. Bardzo podobają mi się również zarośnięte i nieco schowane zakątki, takie „tajemnicze ogrody” ze ścieżką wijącą się wśród roślinności, gdzie można się zgubić lub wyjść w zupełnie niespodziewanym miejscu. Moja działeczka za mała na takie fantazje, ale wykorzystując pozostawione po poprzednich właścicielach nasadzenia, postanowiłam stworzyć taką małą namiastkę. Potrzebne były: mała łopatka (nie mam siły na kopanie szpadlem), wiadro, płotki drewniane, szer. 30 cm, kora, sporo siły, czasu i samozaparcia. Mój tajemniczy ogród powstał koło pergoli z jukami. Rosną tam także dwa krzaczki: bukszpan i jakiś mały iglaczek. Do tego wysepka z irysami i liliowcami. Dodatkowo nieco opóźnione przez koszenie kępy słoneczniczków szrostkich. Miejsce dość zacienione przez rosnącą nad całością czereśnię, więc trawy było niewiele i nie tak trudne przekopanie całości.

Miejscówa do przekopania i ś.p. łopatka, która się wysłużyła przy przekopywaniu.

Kilkadziesiąt machnięć łopatką i milion kropli potu potem:

Nie mam więcej zdjęć etapów pośrednich, ale wynik jest taki (maj):

Tu widać kwitnące irysy (maj).

Wzdłuż ścieżki betonowej rosną cudne karminowe piwonie. Wśród liliowców znalazły też miejsce hosta i dwie przebarwione na bordowo żurawki (koniec lipca):

A tu inne miejsce z drewnianym mostkiem, koło orzecha:

Przed (z wizerunkiem tej, co to przekopywać potrafi, ale się leni):

Po:

A teraz miejsce to zyskało kostkę granitową i utraciło wszelkie nasadzenia, ze względu na wszędobylskość pana orzecha – koniec sierpnia (proszę nie patrzeć na bałagan liściowy):