Pod puchową kołderką…

Tak jak marzyłam o białej zimie, tak przyszła. Nareszcie moje roślinki są trochę bardziej zabezpieczone przed mrozem. Dziś działeczka w szczegółach zrobiła się naprawdę fotogeniczna:

Słoneczniczki ze śniegową czapeczką.

A tu hortensja bukietowa otulona śnieżnym szalem:

I wrzosik wychyla swoje uschnięte kwiatuszki:

A tu forsycja podtrzymuje śniegową poduszeczkę:

A Pan skimia wogóle się nie chce wychylić spod kołderki:

Rozplenica japońska wdzięcznie ugina pod ciężarem puchu szyjkę z kłoskiem:

A tu mój trawniczek, wśród dźbeł skrzy się śnieżek. Warto pamietać, żeby nie zadepytwać trawnika gdy leży śnieg, żeby nie tworzyć twardej śnieżnej skorupy:

Nieprzebyty gąszcz zimozielonej juki:

Tymczas w karmniku jakby pusto, ale knedle w połowie wydziobane:

Liczne ślady pod karmnikiem świadczą jednak o częstych wizytach:

Nagle na działce nagle zrobił się dramatyczny klimat:


A tu małe porównanko – tak jak lubię:

Poniedziałeczek 5 lutego – posypka:

Czwarteczek – pięknie:)

Heloł, czy ktoś jeszcze się tym jara, czy tylko ja?