Nowa siatka

Po długotrwałej walce z krzakami wzdłuż płotu i wyplataniu drzewka bzu z zagmatwaniny pędów róży odsłoniła się przednia siatka odgradzająca działkę od ścieżki. Okazuje się, że jej stan jest fatalny, co też potwierdza częste uciekanie psicy na zewnątrz. Nie nadążam z łataniem i zasłanianiem dziur, zawsze sobie coś nowego znajduje. I tu wkracza Krzyś – postanowił coś z tym w końcu zrobić. Stwierdza, że wystarczy zawiesić nową siatkę na starych słupkach, bo są w porządku (tylko słupek przy furtce jest do wyprostowania i zardzewiałe powierzchnie do pomalowania farbą do rdzy). I tak oto wczoraj rano wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do marketów budowlanych na zakupy, kupiliśmy zaprawę, farbę. Potrzebujemy ok 13 m bieżących siatki. W pierwszym markecie okazało się, że nie ma zielonej, tylko antracytowa siatka, a wszystkie inne akcesoria zielone. Do tego siatki sprzedawane w rolkach po 10 m. Jedziemy gdzie indziej. I to była trafna decyzja, bo znajdujemy rolkę zielonej siatki i do tego 15 mb! Dodatkowym atutem jest… przecena. Na siatce zaoszczędzamy co najmniej stówę! Zadowoleni jedziemy ze zdobyczami na działkę, „mąż” od razu bierze się do roboty. Do wieczora znika jedna część siatki. Jakoś tak dziwnie jest bez niej, profilaktycznie zabieram co cenniejsze narzędzia do domu.

Na zdjęciu jeszcze nie pomalowane słupki i furtka

Na szczęście psica słabo zdaje sobie sprawę z braku bariery i dzielnie krąży wzdłuż wyimaginowanej „siatki”. Dobrze, że akurat nikt nie przechodzi. Zabieram się za malowanie, rzeczywiście świetna ta farba do rdzy, nawet nie trzeba szlifować. Ale za to ciężka, śmierdząca i kleista, po pomalowaniu jestem gdzieniegdzie umazana, więc czeka mnie mycie rozpuszczalnikiem (fuj!).

Stara furtka, nowa siatka – super!

Następnego dnia Krzyś napina siatkę (ja w tym czasie buduję studnię), jak mnie potrzebuje to woła. Razem z odświeżonymi słupkami wygląda to super. Krzysiu wyciąga też betonowe klocki wkopane wzdłuż siatki i jeszcze raz je mocuje w zaprawie, podobnie jak słupek przy furtce, dotychczas wykrzywiony. Takie napinanie siatki wymaga sporo cierpliwości, siatka plącze się, trzeba panować żeby się całkiem nie poplątała. Do tego Krzyśkowi udaje się splątać naszą siatkę z siatką sąsiada, także wyglądają teraz jak całość. Gdybym ja to miała robić to już dawno rzuciłabym tym w kąt. W kąt działki oczywiście. Krzysiek to ma cierpliwość. Niestety wyprostowany słupek przy furtce podczas naciągania, znów się nieco wykrzywia, ale i tak jest niebo lepiej. Chyba za mało czasu daliśmy zaprawie na wyschnięcie.

Teraz przednia siatka jest szczelna, psicy nie udało się jeszcze ani razu zwiać, chyba, że akurat furtka nie jest zabezpieczona to sobie ją potrafi łobuziara otworzyć nosem.