Nasionka

Wiosna kalendarzowa w końcu nadeszła 🙂 Jupi! Pierwszy weekend wiosny był bardzo ładny, słoneczny… ale co z tego, gdy akurat w ten piękny czas, Twoja wiekowa już ósemka odzywa się nagle i nawet nie wiesz kiedy lądujesz na fotelu u dentysty i schodzisz z niego bez tejże ósemki. A raczej z ósemka w kieszeni, bo jakże tu wyrzucać swój własny ząb mądrości. A potem cały piękny, pierwszy wiosenny weekend głównie pilnujesz swoich tabletek przeciwbólowych. A na dwór to lepiej już wogóle nie wychodzić, chyba, że z psicą. Niestety działeczka choć niedaleko, to jednak nie za oknem.

Na szczęście wiosennie dzieje się również w domu, więc w chwilach pomiędzy remisjami, można zajrzeć do budzącego się w słojach nasionkowego życia. W tym roku postanowiłam zasiać różne dziwne nasionka, które zdybałam w pewnym markecie budowlanym (!). Raczej z ciekawości niż z praktycznego czy działkowego punktu widzenia.

Pierwszym dziwolągiem z marektu jest Ogień Afryki, zakup i wysiew totalnie niepraktyczny, gdyż roślina ta to drzewo, w dodatku bardzo wrażliwe na mrozy. Choć może zimować w domu. Ale czego sie nie robi z ciekawości odkrywcy. Nasionka duże (niestety brak foto), ok 1,5 cm, wymagają tzw. skaryfikacji, czyli uszkodzenia twardej skorupy nasiennej. W moim przypadku było to przetarcie części nasion papierem ściernym oraz nacięcie drugiej części nożem włącznie z całkowitym zdjęciem skorupy z bielma. Niestety ten drugi zabieg okazał się zabójczy. Po uszkodzeniu skorupki, nasionka moczy się przez około dobę, a potem należy umieścić w ciepłym, wilgotnym podłożu, na głebokości ok. 1 cm. Temparatura otoczenia ok. 23 stopnie. Ponieważ wszystkie moje nasionka wysiałam w zamkniętych słojach, które umieściłam na południowym oknie, miały idealne warunki.

W źródłach podają, że nasiona kiełkują w ciągu miesiąca, u mnie już po tygodniu pojawił się pęd z liścieniami. W sumie z 8 nasionek wykiełkowały 3. O, jedno wyłazi:

A tutaj już pęd z liścieniami i pierwszymi listkami:

Ten sam z późniejszym kolegą, już w doniczce – hartują się do ciężkiego życia w środkowej Europie:

I jak widać nieźle im idzie:

Ogień ma listki parzystopierzaste, które na noc składają się podobnie jak u albicji czy mimozy. A teraz są takie piękne, szczególnie ze storczykiem w kadrze:)

Ogień Afryki – nazwa pochodzi od kwiatów intensywnie wybarwionych na czerwono.

Inną moją dziwaczną hodowlą są kaktusy. Tak, zakupiłam nasionka, totalnie bez pewności co z nich wyrośnie. Swoją drogą, ciekawe czy kaktus z nasionka puszcza najpierw kolec czy „pęd”? Takie oto pytanie przyszło mi do głowy. Oto skutki:

Jednak coś się wykluwa!

A tu już starszaki:

Jak widać najpierw kaktusie ciało, a potem kolec. Ciekawe czy to jeden gatunek czy kilka (na torbce było napisane mieszanka).

Takie to maleńkie, że nie wiadomo czy pikować czy nie.

Jedyną praktyczną (chyba) rośliną w moich wysiewach jest miechunka peruwiańska, inaczej zwana jadalną. Jej żółto-pomarańczowe owoce, które tworzą się w ozdobnych mieszkach są jadalne, Inkowie nazywali je złotymi jagodami. Owoce te zwierają bogactwo witamin i składników mineralnych, w tym witaminę C, A, witaminy z grupy B, również wapń i fosfor. Poniżej młode siewki:

A tutaj już nie takie młode, nieco wybujałe, dawno powinnam je przepikować!

Po przepikowaniu wyglądają słabiutko, za bardzo dałam im wyrosnąć:

Ale myślę, że coś jeszcze z tego będzie.

13 kwietnia – jest lepiej:

Źródła: