Mój leśny kącik

Mam takie miejsce na działeczce, gdzie stoją pergole z winkiem, od południa pergole porasta juka ogrodowa, a od północy panoszyły się mlecze. Wybrałam to miejsce na kącik leśny, w moim mniemaniu idealny, bo zacieniony, możliwie przez to wilgotny i zaciszny, dzięki jukom. Wieczorem, latem, zagląda tu słonko i pęknie oświetla bocznym światłem mój kącik. Wybrałam gatunki cieniolubne, tawułkę japońską, funkię (żebym to wiedziała jaką, ale o liściach wpadających w niebieski), żurawkę o liściach wpadających w pomarańcz, do tego paprotki, których przynależności gatunkowej pani na targu nie potrafiła określić.

Tutaj jeszcze wersja bez otoczaków – lipiec 2017

Do towarzystwa wkrótce dołączyła naparstnica (hmmm), potem bergenia od koleżanki i malutki wrzosik, co to się nie mogłam powstrzymać widząc w markecie budowlanym przy kasie. Z lasu przyjechały też nerecznice samcze, a z dalekiego południa Europy niejaka zanokcica skalna. Trochę się tych gatunków nazbierało i ładnie rosną, tak ładnie, że musiałam poszerzyć to stanowisko. Krawędzie obłożone zostały dużymi otoczakami, a podłoże przysypane korą. Jak tylko udaje mi się zawalczyć z chwaściorami, kącik wygląda bardzo ładnie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie rósł bujnie. Nie mogę się doczekać!!!

lipiec 2017:

Wersja po zarośnięciu przez chwasty – początek sierpnia:

We wrześniu poszerzona wersja, już z porządnymi kamieniami, sprowadzone aż spod Łodzi!!!

Tu już dołączył wrzosik i bergenia

 

Tawułka, już przekwitła
Naparstnica z marketu