Karmnik

Nadchodzi zima, a mi przyszło do głowy zrobienie karmnika na działkę. Może uda się podejrzeć jakieś ciekawe ptaki? Ale chyba tylko podczas wizyty bez psicy, bo ta z lubością ptaki wszelkiej maści goni. Ostatnio nic na blogu nie pisałam, bo byłam na budowie, ale karminik w końcu powstał, więc piszę. Jest nieco krzywy, szczególnie przez moje upodobanie do robienia wszystkiego na tzw. „oko”. Ale funkcjonalny jest, a ptakom nie powinno przeszkadzać to, że gdzieniegdzie krzywo. Wygląd karmnika nosiłam długo w głowie, co nieco narysowałam w Corelu, bo dach też sobie wymyśliłam niestandardowy, więc trzeba było coś niecoś zwizualizować i przeliczyć.

Potrzebne będzie:

  • 8 deseczek boazeryjnych – 3 szt. o długości karmnika na podłogę, reszta – na dach, dłuższe o jakieś 2 cm z każdej strony
  • 4 listewki o przekroju kwadratu pocięte odpowiednio wg wzoru, po jednej stronie kąt 45 stopni (patrz schemat niżej)
  • 4 listewki płaskie do zrobienia brzegu podłogi
  • 4 listewki o przekroju małego kwadaratu do zrobienia barierki
  • 3 kątowniki metalowe (do połączenia dachu)
  • śrubokręt, piła (u mnie brzeszczot), ekierka, ołówek, śruby do drewna, wiertarka i odpowiednie wiertła do drewna, klej do drewna (w zależności od rodzaju pokrycia dachu)

Poniżej już pocięte deseczki (brzeszczoty w dłoń!), ponawiercane we właściwych miejscach i odpowiednio opisane:

Powyżej połączone dwa elementy dachu (po jednej stronie dwie a po drugiej 3 deseczki boazeryjne (długość wedle uznania). W projekcie najważniejsza jest szerokość karmnika – ze względu na nietypowy dach i jego umieszczenie na palikach – wysokośc palików musiałam odpowiednio policzyć i przyciąć pod kątem 45 stopni, aby pasowały do krzywizny dachu)


Elementy dachu połaczyłam metalowymi kątownikami, dla większej wytrzymałości konstrukcji. Listewki i paliki są połączone śrubami do drewna.

Gotowy, surowy karmnik. Dach został przymocowany do palików za pomocą grubych śrub. Wcześniej nawierciłam większym wiertłem zagłębienia w powierzchni dachu aby schowały się w nich główki śrub i nie przeszkadzały w położeniu poszycia dachu (wiem, wiem, krzywo):

Pierwsza próba budowy poszycia – w słynnym na całą okolicę markecie budowlanym zakupiłam za kilka złotych goncik tzw. łuskę w kolorze czerwonym. Pomyślałam – bedzie słodko. Ale po wykonaniu nie było. Łuska za duża. Do tego te krzywe listewki kryjące niedociągnięcia, same będące niedociągnięciem. Błe, zrywam to.

Na szczęście znalazł się inny pomysł na dach a także konieczne materiały. Moja mama i tata długie lata zajmowali się lakierami do drewna, przeprowadzali wiele badań nad ich jakością. Do badań służyły próbki lakierów w różnych kolorach aplikowane na małych deseczkach. Trochę się tego nazbierało. A teraz ja użyłam ich jako dachówek. Wyszedł z tego ciekawy, paczłorkowy wzór:

Tutaj pierwszy etap kładzenia dachówek (klej do drewna):

Poszycie tego dachu to zapewne niezbyt fachowa robota, bo musiałam położyć 4 warstwy dachówek, przez co karmnik niestety przybrał na wadze. Ale finalnie wygląda fajnie, nie? Zobaczymy jak z wytrzymałością na wilgoć. Miejsca, w których deseczki były surowe zabezpieczyłam (a właściwie obsmarowałam) jeszcze brązową bejcą, podobnie boczne elementy dachu. Wnętrze zostawiłam naturalne, żeby ptaszki nie jadły farb.

I choć to nie mieszkanie dla ptaków, ale czyż nie jest przytulnie? Zbudowałabym coś takiego w większej skali – dla siebie:) Na działeczkę oczywiście.

Od góry dachu, nieco krzywe zabezpieczenie szczytu, żeby większe ptaki tam nie właziły. Hym, być może otwór jest jeszcze za duży?

Uwaga! Gdyby komuś przyszło do głowy zbudować karmnik na podstawie mojego opisu, a jest osobą dokładną, niech weźmie poprawkę na moją niedokładność. Nie biorę odpowiedzialności za żadne krzywe karmniki 🙂

Hi hi, jakby tego było mało to koniec posta tez krzywy 😛