Hamak

No to dziś wielki dzień. Rozwieszam hamak. Kupiłam go jakoś w czerwcu, oczywiście przez internet, przed przyjazdem mojej siostry z dzieciakami. Myślałam że sobie poleżakują, pod pięknym czerwcowym słonkiem. Niestety pogoda zupełnie nam wtedy nie dopisała. Dodatkowo okazało się, że do hamaka nie dołączono sznurów do wiązania go na drzewie, tak więc z braku laku hamak zaległ w skrzyni z narzędziami w oczekiwaniu na bardziej łaskawe czasy. I dziś nadszedł ten dzień – zbliża się koniec lata, a ja ani razu nie leżałam na mojej działeczce na hamaku! Hmm, gdy sobie przypomnę założenia

No ale nie ma co oglądać się za siebie. Dziś wzięłam psa i książkę (ubrania robocze też, a jakże) i wieszam hamak. Początkowo nieufnie, nisko nad ziemią. Hops. Nareszcie. Po 4 miesiącach intensywnej naprawy działki. Jest.

Książka szybko się kończy niestety. Ale jaka książka. Dla miłośników psów. Może szczególnie miłośników dogów, choć niekoniecznie. Dla mocno zakręconych miłośników. Poczytajcie – to końcówka, ale w żadnym razie nie spojler:

Radosna, piękna, wzruszająca pozycja o szczęściu odnalezionym, cudowna! Polecam!