Czereśniowy wyścig

Nie ma to jak komitywa sąsiedzka. Na działeczce rośnie czereśnia wczesna. I właśnie obrodziła pięknymi zaczerwienionymi na słonku owocami. A jakie pyszne! Nie przepadam za czereśniami, ale chyba zacznę. W tamtym roku odpuściłam owocem szpakom, ale w tym roku nabrałam ochoty na małe conieco. Niestety czereśnia jest wielka i dostać się do owoców nie jest łatwo. Na szczęście sąsiad z tyłu działki porozmawiał z sąsiadem po przekątnej i udało się pożyczyć super drabinę. Całego drzewa nie obrałam z owoców, ale starczyło dla obu sasiadów i jeszcze dla sąsiadki, od której mam sadzonki wszelakie, no i dla mnie 🙂

Oto wspomnienia z niedzielnych zbiorów:

A niektórzy odpoczywali jak na niedzielę przystało:

A potem…mmmmmmmmmmm………..