Ceglany półokrąg

Działkę przecina dokładnie na pół stara betonowa ścieżka, wzdłuż której ktoś kiedyś założył rabaty, a ich obrzeża z obu stron otoczył starymi cegłami, pewnie z rozbiórki (wiem, pisałam już o tej ścieżce). O ile cegły przy samej ścieżce były od razu widoczne, to o tych okalających rabatę od strony trawnika nie miałam pojęcia, dzicz porosła wszystko. Dopiero intensywne koszenie i przekopywanie rabat pozwoliło na dokonanie odkrycia: w ziemi spoczywało sporo cegieł. Niektóre w całości, inne połamane, w kawałkach. Jeszcze inne omszone z góry. Początkowo próbowałam wykopywać i wyrównywać cegły, ale jakoś to nie było to. Chciałam też zakupić nowe stare cegły z rozbiórki, żeby spójnie wydzielić nowe rabaty. Nie wspominając, że nawet przywiozłam kilka cegieł z wycieczek rowerowych po okolicznych lasach. Jak jedziesz rowerem i przy drodze leży cegła, a Ty właśnie myślisz o cegłach, to nie może być przypadek – bierzesz i pakujesz cegłę na bagażnik i ciśniesz dalej. Ostatecznie mama namówiła mnie na kostkę granitową. Ale o tym tutaj.

Coś trzeba było z tymi starymi cegłami zrobić. To zbudowała mi się w głowie taka konstrukcja:

W tym samym czasie trawka na nowym trawniczku już bujnie porosła i postanowiłam zrobić rowki wzdłuż kostki granitowej. Rowki, to po prostu wycięta darń trawy. Zamiast wrzucać to na kompostownik, wrzuciłam do półokręgu na te straszliwe chwaściory, które tam wtedy rosły, i oto wyniesiona rabata gotowa i pełna ziemi, do tego fulwypas bo z naturalnym nawozem (patent odgapiony z Mai w ogrodzie oczywiście). Początkowo miało to być miejsce na zioła, żeby szczególnie te bardziej ekspansywne nie rozłaziły się po działce. Ale półokrąg niestety stoi w półcieniu, więc postanowiłam posadzić tam rośliny cienia i półcienia: wokół półokręgu pojawiły się funkie i żurawki (a w lewym, najbardziej zacienionym rogu dąbrówka). Pomiędzy cegły powciskałam rojniki (choć raczej wola stanowiska słoneczne). Sama rabata wygląda póki co bidnie. Posadziłam tam też bordowe żurawki, bergenie, funkie, brunnery. Ten krzak z tyłu to werbena, którą razem z właśnie wymienionymi roślinkami przywiozłam od koleżanki, na razie zadołowana w tym miejscu.

Na powyższym zdjęciu miniaturowa wersja funkii. Myślę, że dopiero przyszły sezon zweryfikuje obecne nasadzenia:)